czwartek, 20 marca 2014

B jak bezkompromisowy :)

Ależ mi się wylosowało! Wiele lekcji z tytułu bezkompromisowości. Niegdyś odbierałam ją jako coś niedobrego, niegrzecznego, ba! Kojarzyła mi się nawet z "dążeniem po trupach do celu".

Pierwsze zrozumienie tego słowa przyszło z audycji Moni Jakubczak, która często wspominała o chodzeniu na kompromisy, czyli antonimie owej bezkompromisowości.

Kolejne spojrzenie na ten temat przyniósł dzień powszedni. Dla mnie bezkompromisowość to bycie spójnym, to dążenie do celu, ale nie w pejoratywnym (wyżej wymienionym) sensie, lecz konsekwentne podążanie w obranym kierunku.

Kiedyś uwielbiałam szukać kompromisów, dziś tego nie robię. Dlaczego? Ano z tytułu wspomnianej spójności. Postaram się to przybliżyć na jakimś przykładzie.

Jeśli mam pragnienie, cel, marzenie (nazewnictwo zupełnie nie ma znaczenia), że chcę mieszkać np. we Włoszech, zaś w międzyczasie pojawia mi się intratna oferta pracy w Londynie i zaczynam być "rozbiegana" w swym dążeniu, to dla mnie jest coś przeciwnego do bezkompromisowości. 

Gdy zaczynam zasilać myślami ten przykładowy Londyn i tą intratną pracę to tak, jakbym zrobiła 7 kroków w tył w dążeniu do swego marzenia (tu Włochy). Prawdopodobnie praca w Londynie otrzymuje ode mnie silniejsze "podlanie" wibracyjne, bo wypływa z lęku o pracę, prestiż, czy pieniądze.

Gdybym była bezkompromisowa w podążaniu do swego celu (dalej przykład z Włochami), 7 kroków w tył nie miało by miejsca, bo od razu pomyślałabym, rzekłabym, etc. "nie dziękuję za ową propozycję, ale mam inne cele i plany!

Przykład ten związany jest również ze spójnością (jestem konsekwentna i spójna w kreowaniu marzeń o Włoszech i nic nie jest w stanie mnie rozproszyć i przekierować moje myśli), pod warunkiem rzecz jasna, że decyzja o Włoszech podjęta była z serca :)

Kolejna sprawa będąca (dla mnie) w korelacji z bezkompromisowością to zasilanie "deficytów". No bo jeśli (używając wciąż przykładu z Włochami) mieszkam sobie w Rzeszowie, a chciałabym mieszkać we Włoszech i codziennie sobie myślę: "ojej, ja już tu nie chcę mieszkać", to zasilam deficyt właśnie, czyli to, że tkwię w tym miejscu. W takim przypadku wystarczy pomyśleć "ojej, chcę mieszkać w Italii", spostrzec jakie uczucia się pojawiają, wyobrazić sobie siebie w słońcu Toskanii, puścić włoską piosenkę i celebrować swą radość. To też dla mnie bezkompromisowość :)

Tak, tym właśnie dla mnie jest bezkompromisowość :)

Idąc za przykładem o Italii, poniżej coś w tym temacie :)



Amalfi - Włochy :)

 




3 komentarze:

  1. pieknie opisalas:-) brawo..ja tak to rozumiem, ale czasem tyle kuszen do okola i moze cos nowego sie przydazy, przyniesie,,a jak jest czysty cel okreslony i zasadzony w naszym sercu, to nie ma kompromisow...!!!ale tak sobie mysle jeszcze, ze w zasadzie liczy sie ta droga do celu,,wiec czasem jakis kompromis jest poterzbny by dac lekcje, by naprowadzic, by utwierdzic, ....hmm na C stawiam czujność hahah:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, życie jest barwne i czasami w owej feerii można się nieco skusić innym kolorem aniżeli w pierwotnym zamyśle :) Mam nadzieję, że zlecenia i przygotowania do wyjazdu na MMI pozwolą na przygotowanie jutrzejszego C :D Pozdróweczki! :)

      Usuń
  2. c jak czekamy ;)

    dzięki za przypomnienie o bezkompromisowości ... znów coś na czasie.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń