Mamalinka trafiła w dyszkę komentując mój ostatni post. Napisała bowiem "C jak czekanie" i tadam! Oto jestem. W Wawie - Metro Wilanowska, gdzie czekam na nocny bus do Rzeszowa. Od razu przepraszam za błędy i takie tam. Korzystam z komórki, jestem zmęczona, bo dość późna pora, a ja jestem po intensywnym szkoleniu Millionaire Mind Intensive.
O jaaa. Było bosko. Dzisiejszy dzień przeryczany, bo stare niechciane emocje pękały jak struny w gitarze. Jeszcze bardziej poznałam siebie.
Seminarium skończyło sie kilka godzin temu a do mnie trafia wciąż coś nowego. Przed chwilą uświadomiłam sobie, że największa praca należny do mnie. Niegdyś w swej naiwności i pewnie lenistwie myślałam, że wystarczy wziąć udział w jakimś warsztacie, ktoś za pomocą magicznej różdżki wypierze mi mózg i od tego momentu będę nowa.
Oj nic bardziej mylnego. Mogłabym w tej naiwności czekać i czekać aż do zejścia z tejże planety. Nie ma czekania, jest działanie! Jeśli ktoś chce niech czeka, ja już wiem, że to nie dla mnie.
Kocham Was i pozdrawiam z Wawy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz