czwartek, 3 lipca 2014

Dobre samopoczucie w praktyce. Część I. Tekst o nowym projekcie - spotkania ku dobremu :)



Czy kiedyś zastanawiałeś się czym jest dobre samopoczucie? To określenie jest tak banalne, że aż trudne do zdefiniowania.

Kiedy owo dobre samopoczucie występuje? Z czym ono Ci się kojarzy? Kiedy bywasz lub jesteś w „nastroju”?

Dla mnie dobre samopoczucie było czymś, co przychodzi od czasu do czasu. Przypływa wraz z podróżami, wyjściem do teatru, kina, na wykwintny obiad. A co było poza tymi zdarzeniami? Czarna dziura, albo raczej …. czarna rozpacz.

Stawiałam Światu warunki. Będę czuła się dobrze jak pojadę do Chorwacji, kupię sobie buty, laptop, pralkę, zmywarkę, itp., itd. Oj i byłam nieprzejednana w tychże negocjacjach!

Swoje poczucie szczęścia uzależniałam od czynników zewnętrznych.

Ciągła huśtawka małych radości, Od do, od do, od do. I znów oczekiwania: chcę mieć BMW i dom z 5 piętrami, bo jak nie, to foch! Metafora to rzecz jasna, ale sens ten sam. Oczekiwania od zewnątrz, miast kierowanie się do środka, do własnego środka.

Tu kłaniał się mój schemacik pt.: „Od dupy strony”. Żyłam w nim sobie lat kilkadziesiąt. Przejawiał się niemalże we wszystkich aspektach mego życia. Wszechświat zdawał się „trzaskać” mnie w łeb z „karata”, pokazując w najbardziej drobnych sprawach, żem Pani „Naopak” :)

Podając kilka przykładów z życia. Drzwi otwiera się na zewnątrz, a ja ciągnę do wewnątrz (nie raz wyrwałam klamkę, tak, tak!). Grupa moich studentów, podczas zajęć wyjazdowych (nauka pilotażu wycieczek), idzie w lewo, a ja, czyli ich nauczyciel…..w prawo :), Wchodzę pod prąd, mylę bloki, klatki itp., itd.

W końcu nastał ten dzień. Dzień, kiedy grom padł z jasnego nieba i uaktywnił zrozumienie siebie samej. Aha! To już wiem, dlaczego robię wszystko od dupy strony! Eureka! Zamiast najpierw zacząć od siebie, to ja zaczynam od zewnątrz. Tu kłaniają się pierwsze wersy tego tekstu dotyczące warunkowania dobrego samopoczucia. Najpierw „trza” było poszukać tego dobrego samopoczucia w sobie, a nie hen daleko, ot co!

No, ale zrozumienie to nie przyszło tak „migusiem”. Po drodze było tyle torów przeszkód, że niemalże połamałam sobie duchowe giry :) Doszłam do punktu, gdzie ni hu hu. Zero kasy, zero chaty, zero perspektyw. Góra mnie przymusiła do nurkowania w głąb :). Wówczas, bez asekuracji czynnikami zewnętrznymi, rozpoczęłam praktykowanie dobrego samopoczucia na co dzień.

Tak normalnie, z rutyną dnia powszedniego. Z praniem, sprzątaniem, gotowaniem. Nie powiem, że było łatwo. Tak normalnie czuć się dobrze. Odrzucić wymagania względem rzeczywistości, frustrujące pragnienia, tupanie nóżką.

Doszłam do wniosku, że wszystkie „ozdobniki” mego życia (czyt. podróże, spotkania, wypady do filharmonii, etc.) to tylko brosza do pięknego kostiumu codzienności.

Wówczas to popłynął ze mnie tekst:
Kreuj codzienność w wielkim zachwycie, bo z dni powszednich składa się życie.

Wędrówka do dobrego samopoczucia rozpoczęła się dzięki pewnym ćwiczeniom. Niektóre z nich nie są moje, a niektóre z nich powstały pod wpływem chwili.

W związku z powyższym czuję całą sobą, że na ten moment pragnę prowadzić spotkania, gdzie praktykowane będzie dobre samopoczucie. Jak można je uzyskać pomiędzy zakupami a szorowaniem okien? Można i to bez kasy! :)

Mapa radości, którą stworzyłam dla siebie (czyli ćwiczenia ruchowe, manualne i pisemne oraz wizualizacje) podziałała na mnie rewelacyjnie. Spowodowała wybudzenie się nieznanych przeze mnie sfer, otworzyła nowe przestrzenie. W wyniku dbania o dobre samopoczucie, rzeczywistość fizyczna zaczęła się poszerzać, powiększać, materializować marzenia. To, czego dokonałam nie jest niczym nadzwyczajnym. Każdy tak może i potrafi. Nie każdy jednak wie z jakiego punktu wyjść. Czasami jesteśmy pogrążeni w chaosie „ulepszaczy” życia. A im więcej owych „ulepszaczy”, tym bardziej jesteśmy zagubieni i samotni.

Płynę z moją prawdą, którą jest doświadczanie i praktykowanie dobrego bytu. Kontemplując ten temat zadałam pytanie, ale jak to? Przecież to jest takie proste i banalne! Kto będzie chciał wędrować ze mną według mojej mapy? Informacja, która napłynęła w odpowiedzi była konkretna: „w prostocie siła”.

Jeśli więc należysz do osób, którym trudno odnaleźć dobre samopoczucie w dniu powszednim, jeśli masz dość „kompulsywnej” radości lub ekscytacji od do, jeśli masz ochotę na wspólną przygodę, zapraszam do wędrówki moim sprawdzonym szlakiem :) Być może i Ciebie zawiedzie tam, gdzie mnie: do domu.

Jestem otwarta na spotkania wyjazdowe. Krajowe i zagraniczne, domowe i salowe, kameralne i duże, kilkugodzinne i kilkudniowe.

Już niebawem moja mapa dobrego samopoczucia w punktach, czyli czego można doświadczyć na spotkaniach ze mną (nie lubię słowa warsztaty). Podkreślę tylko, że zostawiam otwarte drzwi na dopełnienie niespodzianki. Prócz programu duża dawka swobody i wolności.

Z radosnym pozdrowieniem i do zobaczenia na wspólnych ścieżkach :*
Yoasia



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz