niedziela, 14 czerwca 2015

Siedziałam dziś pod brzozą.

Siedziałam dziś pod brzozą. Jej wiotkie gałązki były na tyle długie, że smagały mnie po ramionach. Cień dawał przyjemne wytchnienie, a szum liści intonował tajemniczą melodię. Oparłam się o konar, spojrzałam w błękitne niebo i poczułam chwilę. Czyż życie nie jest piękne? Utkane z magicznych momentów, takich prostych, cichych, nie wymuszonych pędem. Przede mną, w wózku spał mój syn - człowiek, który wybrał mnie na mamę. I jemu brzoza sypnęła obfitością, gdyż jedna z jej gałęzi tańczyła nad jego twarzą, zdając się grzechotać.

Wzięłam głęboki oddech, zamknęłam oczy i osadziłam głęboko w sobie. Nagie stopy położyłam na ziemi, przyjmując jej energię. Znów usłyszałam znajomy, delikatny, acz mocny zarazem głos: już czas... weź kartkę i długopis i przelej to, co ma przez ciebie przepłynąć. Tak też się stało. Kartka, za kartką. Nie tak szybko, poczekaj, bo nie nadążam... z kim ta konwersacja? Ze swoim wnętrzem, które w cudowny i lekki sposób przekazało mi narządzie do samodzielnej pracy, w kwestii stwarzania dostatku. 

Droga do dzisiejszego narzędzia była długa i usłana torem przeszkód. Spotkałam na niej smoka z trzema głowami - czyli opór. Przerażającego bazyliszka - czyli oczekiwania. Była i hydra o egotycznych skłonnościach, i czarne scenariusze odgrywane na scenie, w samym środku głowy...

Rok temu, po pierwszym starciu, bodajże z bazyliszkiem, usiadłam zmęczona na przydrożnym kamieniu i spojrzałam na świat nowymi oczami. Zobaczyłam, że wszystko ma dwie przestrzenie: brak i dostatek. Na każdą z przestrzeni składają się myśli, słowa, pogaduchy ze znajomymi, jedzenie, postrzeganie sytuacji, a nawet dostrzeganie detali na niedzielnym spacerze.

Od tamtej pory, sukcesywnie spływały do mnie informacje i podszepty odnośnie osadzenia w przestrzeni dostatku. Byłam pilną uczennicą. Odrabiałam, dziękowałam, dostrzegałam, przyciągałam. I przyciągnęłam.

Nawet nie spodziewałam się, że na bazie swoich doświadczeń stworzę coś, co puszczę dalej. Myślałam, że swe odkrycie wykorzystam dla siebie. Wewnętrzny głos szepnął jednak, żeby się podzielić. Przekazać pałeczkę w sztafecie i wzmocnić energię dostatku w świecie.

Zapytaj siebie, w której przestrzeni jesteś w tym momencie? W dostatku, czy też braku? Daj sobie czas, zastanów się powoli. Gdzie płyną Twe myśli, co wyrażają słowa, na co pada Twój wzrok?
Ja jestem w dostatku i nadal go pomnażam.

Ciąg dalszy nastąpi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz