środa, 19 października 2016

A gdyby tak spełnić marzenia?

Cóż za osobliwy czas - myślę sobie, siedząc w kuchni i grzejąc stopy o ciepły kaloryfer. Za oknem ciemność, nade mną przyjemne, nieco przyciemnione światło, a obok spoczywa tomik wierszy Wisławy Szymborskiej. Całość dopełnia parująca jeszcze herbata. Tak, to z pewnością niezwykły czas, a właściwie rok i pod określeniem niezwykłość nie kryje się nic milusińskiego. Bynajmniej! Rok mnie siepie po czerepie, że tak to ujmę. Wypycha najgorsze cechy i biega za mną ze zwierciadłem, ukazując odbicie mało znanej mi osoby. Mało znanej, a jednak z moim licem. No bo, że ja? Ekhm, ekhm, mua? (tak z francuskiego:) Ja jestem ta, która pretensje posiada? Ja, to ta, która ocenia, a nawet oskarża i ta, która miłości do siebie nie ma? I zdrowego poczucia własnej wartości? Można by tak jeszcze trochę, ale nie chodzi o samobiczowanie, ni o ekshibicjonizm cechotwórczy, czy jaki inszy. Doznałam pewnego objawienia na swój temat i trud samoświadomości ciężko mi było przełknąć. Nowe odkrycia dokonywały się z prędkością światła. Boże mój Drogi - nieraz myślałam - dajże mi odsapnąć z miesiąc, ale nic to, coraz szybciej, coraz prędzej obierałam się z iluzji na swój temat. No, mocny ten rok i czuję, że nie bez znaczenia jest to, że to moje ostatnie 30. W sensie, że 39 lat. Dziś było mi wyjątkowo smutno. Pomyślałam, że to moje życie, to tak jakby nie moje. W tym czasie, według moich dawnych marzeń, powinnam podróżować po świecie. A dlaczego tego nie robię? Bo strach zżarł to marzenie i beknął mi sarkastycznie prosto w twarz. No i właściwie coby było, gdybym to pragnienie zrealizowała? Przecież nie zapadłabym się pod ziemię, nie umarłabym i nie nakryła kopytami. Co mogłabym zyskać? Nowe lądy, knieje, bory, ludzi, doświadczenia, wschody i zachody słońca, rozgwieżdżone niebo i zorzę polarną. I co jeszcze? Mam nadzieję, a właściwie postanowienie, że się tego dowiem :) Żadne wymówki, straszaki, pohukiwajki, "ale", nie będę grały pierwszych skrzypiec. A jeśli Wam one zbyt głośno grają, wyłączcie na moment wewnętrzną "fonię" :) Realizacji, nawet tych najbardziej szalonych marzeń życzę.

Joanna - wciąż obierająca się "cebula" :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz