Księżniczka Ola w zamku mieszkała
razem z nią Rodzice oraz siostra Mała.
Było to w Królestwie, tuż obok Krakowa,
tam gdzie smok Wawelski i Jadzia-Królowa.
Ola była zjawiskowa i bardzo lubiana,
z pomocnego serca w całym dworze znana.
Lubiła się bawić i po łąkach hasać,
pomagała rolnikowi owieczki wypasać.
Razu pewnego, podczas wypasu,
Smoczek Wawelski wyleciał z lasu.
Podszedł do Oli, ukłonił nisko,
kładąc na trawie wielkie brzuszysko.
Rozpostarł skrzydła, wyciągnął nogi,
zastrzegł, że nie chce wzbudzać trwogi.
Mówił, że został reżyserem
i tylko teatr jest jego celem.
Wspomniał, że owiec potrzebuje,
bo sztukę o nich reżyseruje
i wypożyczy je na dni parę,
da Oli w zamian lodów pucharek.
Ola się na to ucieszyła,
no bo słodycze bardzo lubiła,
Smok zabrał owce, szybko odleciał,
a na zegarze wybiła trzecia.
Powrócił rolnik, owiec właściciel,
opowiedziała mu swe przeżycie.
Rolnik zapłakał, rzekł do Oleczki,
że smok to kłamca i zje owieczki.
Ola się bardzo zdenerwowała
i do Tatusia z płaczem pognała.
Wszakże jest Królem i coś zaradzi,
wielkiego smoka do lochu wsadzi.
Królowa Magda w rozterce była
już wiele razy Oli mówiła,
aby z obcymi nie rozmawiała
oraz słodyczy od nich nie brała.
Król Krzysztof sprytem odbił owieczki
a smoka przykuł do ciężkiej beczki.
Cieszył się rolnik, cieszyła Ola,
przyniosła Mamie kwiatuszki z pola.
Mama Oleńce podziękowała,
do swoich córek tak powiedziała:
z nieznajomymi nie rozmawiajcie,
lodów, cukierków odmawiajcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz