Znacie tęsknotę za nowymi miejscami, lądami, przyrodą?
Ja
znam. Mam ją od dawna. Pierwszy raz ujawniła się kiedy byłam dzieckiem.
Wiedziałam wówczas, że nie będę egzystować w miejscu zamieszkania i byłam
o tym tak przekonana, że nie trafiały do mnie żadne argumenty mające na
celu zmianę mego zdania. Pamiętam również jak wielkie było me
zdziwienie, kiedy moi rówieśnicy na pytanie gdzie chcieliby mieszkać
odpowiadali, że tu - w rodzinnej miejscowości.
Umysł
dziecka jest genialny. Wystarczyło, że widziałam, że wyjadę, nie
zastanawiałam się jak to zrobię, jakie kroki podejmę, etc. Pragnienie
było tak silne, że się ziściło.
Teraz
tęsknota zamieniła się w wołanie duszy. Wołanie do miejsc, znanych ze
snów. Do krajobrazów, ściskających za serce, które zbierałam na
podstawie odbioru ciała. Kiedy pojawiały się przysłowiowe "ciary",
wiedziałam, że to jest to. Tym sposobem odnalazłam miejsce, gdzie odbija
się echo mego "wołania".
HAWAJE, HAWAII.
Moje miejsce na ziemi. Mój dom. Ja już tam żyję, tworząc, zdobiąc
świat, wtórując szumowi fal Oceanu Spokojnego. Jestem szczęśliwa
podziwiając tamtejszą przyrodę, rozkoszując się rajskim widokiem.
Cóż.
Mogłabym spytać samą siebie: jak tam dojedziesz? Przecież trzeba mieć
wizę, plan, zaproszenie, sponsora, wielkie pieniądze, więcej sprytu,
świetnie znać język, bla, bla, bla.
Ale
ja nie muszę wiedzieć JAK. Ja wiem, że już tam mieszkam i otwieram
przestrzeń. Do tego wyrzucam w kosmos ogromną ekscytację z podjęcia tej
decyzji, niech się iści, niech rezonuje z sytuacjami, które mnie zbliżą
do celu :))))
Malując, tańcząc, modląc się, pisząc, afirmując, oglądając film, jestem na ścieżce na HAWAJE, w drodze do mojego domu z przepiękną pracownią artystyczną.
Mam wiele afirmacji, ale ta najważniejsza, która zerka na mnie z wielu miejsc mego pokoju i wygląda ze wszystkich kieszeni to:
JA JOANNA DOŚWIADCZAM ŻYCIA W WYSOKO WIBRACYJNYCH MIEJSCACH, CO ZAMIENIAM W SZTUKĘ
Doświadczenie to wypływa na Hawajach, gdzie oddaję się sztuce użytkowej w mym magicznym Atelier :)
ALOHA!
A na deser filmik :)
Afirmacja przyjrzyj się bliżej...... ich sila oddzialywania jest rowna zeroooo...zastanow sie dlaczego...? ...a maja bardzo silnego i prostego wskrzesiciela, ktorym jest wyrazaniem swojej prawdziwej intencjii...tez kiedys siedzialam w afirmacjach:-))...
OdpowiedzUsuńPracuję z afirmacjami kilka lat. 80% z nich już się spełniło :))))
OdpowiedzUsuńIntencje również są ze mną za Pan brat.
Ponadto to tylko kwestia nazewnictwa. Liczy się podejście, systematyczność, pracowitość i wytrwałość w kwestiach rozwojowych :)
Więc absolutnie nie zgadzam się z tym, że afirmacja równa się zero (czego jestem przykładem). Pozdrawiam ciepło :*
Poza tym tak sobie myślę Aniu, że każdy ma swoich przewodników, swoje metody, książki, które na niego oddziałują. Każdy musi zaleźć to, co z nim współgra. Dla jednego będzie to afirmacja, dla drugiego nie, ot co :)))
UsuńTwoja racja moje odczucia:-))..pozdrawiam
UsuńAniu moja Droga, nie chodzi tu o żadną rację :))) Tylko o wiarę. Szanujmy i akceptujmy w pełni to, że każdy z nas jest inny, każdy ma wybór narzędzi, z którymi pracuje i to jest piękne! :))))
Usuń