niedziela, 3 listopada 2013

Hawaje - moje miejsce na ziemi

Znacie tęsknotę za nowymi miejscami, lądami, przyrodą? 

Ja znam. Mam ją od dawna. Pierwszy raz ujawniła się kiedy byłam dzieckiem. Wiedziałam wówczas, że nie będę egzystować w miejscu zamieszkania i byłam o tym tak przekonana, że nie trafiały do mnie żadne argumenty mające na celu zmianę mego zdania. Pamiętam również jak wielkie było me zdziwienie, kiedy moi rówieśnicy na pytanie gdzie chcieliby mieszkać odpowiadali, że tu - w rodzinnej miejscowości. 

Umysł dziecka jest genialny. Wystarczyło, że widziałam, że wyjadę, nie zastanawiałam się jak to zrobię, jakie kroki podejmę, etc. Pragnienie było tak silne, że się ziściło. 

Teraz tęsknota zamieniła się w wołanie duszy. Wołanie do miejsc, znanych ze snów. Do krajobrazów, ściskających za serce, które zbierałam na podstawie odbioru ciała. Kiedy pojawiały się przysłowiowe "ciary", wiedziałam, że to jest to. Tym sposobem odnalazłam miejsce, gdzie odbija się echo mego "wołania". 

HAWAJE, HAWAII. Moje miejsce na ziemi. Mój dom. Ja już tam żyję, tworząc, zdobiąc świat, wtórując szumowi fal Oceanu Spokojnego. Jestem szczęśliwa podziwiając tamtejszą przyrodę, rozkoszując się rajskim widokiem.

Cóż. Mogłabym spytać samą siebie: jak tam dojedziesz? Przecież trzeba mieć wizę, plan, zaproszenie, sponsora, wielkie pieniądze, więcej sprytu,  świetnie znać język, bla, bla, bla.

Ale ja nie muszę wiedzieć JAK. Ja wiem, że już tam mieszkam i otwieram przestrzeń. Do tego wyrzucam w kosmos ogromną ekscytację z podjęcia tej decyzji, niech się iści, niech rezonuje z sytuacjami, które mnie zbliżą do celu :))))

Malując, tańcząc, modląc się, pisząc, afirmując, oglądając film, jestem na ścieżce na HAWAJE, w drodze do mojego domu z przepiękną pracownią artystyczną.

Mam wiele afirmacji, ale ta najważniejsza, która zerka na mnie z wielu miejsc mego pokoju i wygląda ze wszystkich kieszeni to:

JA JOANNA DOŚWIADCZAM ŻYCIA W WYSOKO WIBRACYJNYCH MIEJSCACH, CO ZAMIENIAM W SZTUKĘ


Doświadczenie to wypływa na Hawajach, gdzie oddaję się sztuce użytkowej w mym magicznym Atelier :) 

ALOHA!

A na deser filmik :)





5 komentarzy:

  1. Afirmacja przyjrzyj się bliżej...... ich sila oddzialywania jest rowna zeroooo...zastanow sie dlaczego...? ...a maja bardzo silnego i prostego wskrzesiciela, ktorym jest wyrazaniem swojej prawdziwej intencjii...tez kiedys siedzialam w afirmacjach:-))...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pracuję z afirmacjami kilka lat. 80% z nich już się spełniło :))))
    Intencje również są ze mną za Pan brat.
    Ponadto to tylko kwestia nazewnictwa. Liczy się podejście, systematyczność, pracowitość i wytrwałość w kwestiach rozwojowych :)
    Więc absolutnie nie zgadzam się z tym, że afirmacja równa się zero (czego jestem przykładem). Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym tak sobie myślę Aniu, że każdy ma swoich przewodników, swoje metody, książki, które na niego oddziałują. Każdy musi zaleźć to, co z nim współgra. Dla jednego będzie to afirmacja, dla drugiego nie, ot co :)))

      Usuń
    2. Twoja racja moje odczucia:-))..pozdrawiam

      Usuń
    3. Aniu moja Droga, nie chodzi tu o żadną rację :))) Tylko o wiarę. Szanujmy i akceptujmy w pełni to, że każdy z nas jest inny, każdy ma wybór narzędzi, z którymi pracuje i to jest piękne! :))))

      Usuń