Czy gdzieś na dnie swej duszy skrywasz coś, czego nie potrafisz sobie wybaczyć? Czy chowasz to, przygniatając poczuciem winy, wstydem, przekonaniem, że musisz odpokutować?
Ścieżka każdego człowieka jest inna. Jedni podążają drogą szybkiego ruchu, inni, aleją kasztanową, a jeszcze inni krętą górską serpentyną. Podczas tej podróży spotykamy różnych ludzi, różne sytuacje i wchodzimy z nimi w "ustawienie", inaczej rezonujemy. W zależności od tego, co mamy na dany moment do przepracowania lub, jakie energie najbardziej nam towarzyszą, nasza fizyczna rzeczywistość odzwierciedla powyższe w postaci konkretnych zdarzeń. Bywa, że nie są one najwyższych lotów, że dokonujemy wyborów, których później żałujemy, wchodzimy w toksyczne relacje. Mimo, że czas płynie i wzrastamy, zrzucamy "zastygłe" przez lata skorupy starych schematów, to gdzieś w głębi mogą drzemać traumatyczne sytuacje. Traumatyczne nie tylko dlatego, że ktoś nas zranił, ale również dlatego, że my byliśmy w roli "kata".
Czas to puścić. Czas zanurkować w głąb siebie i przyjrzeć się swoim "tajemnicom". Mogą być one zbyt ciężkim bagażem, zbędnym balastem. Nie trzymajmy się przekonań, że trzeba "odpokutować", odrobić, czy zapłacić. Jesteśmy ludźmi i zasługujemy na wszystko co najlepsze.
Tu nie chodzi o usprawiedliwianie niecnych czynów, zachowań "ciężkiego kalibru". Nie chodzi o ocenę ani poradę. Ale głęboko wierzę, że jeśli ktoś czuje prawdziwą skruchę, pracuje nad sobą nieustannie podnosząc swą świadomość, to czas pożegnać się z niepotrzebnie pielęgnowanym poczuciem winy.
Zapewne jakaś część nas samych nie chce puścić tego tematu, sądząc (metaforycznie), że ciągłe, wewnętrzne "kajanie" uchroni nas przed kolejnym negatywnym zdarzeniem. Ale to już nie działa. Jeśli doszło się do tego momentu, można uspokoić tę starą strukturę własnej osobowości.
Czasami nie wiemy dlaczego w naszym życiu nie ma dobrobytu, dostatku, bogactwa, mimo ciągłej pracy. Może to jest spowodowane właśnie trzymaniem jakiś trudnych przeżyć, obwinianiem się o zranienie kogoś innego? Może w ten sposób chcemy zadośćuczynić? I nie jest to rzecz jasna świadome działanie, bo któż świadomie chciałby się uraczyć niedostatkiem? To tylko jedna z wielu opcji, gdy otaczający świat nie wyświetla pełni szczęścia.
Można powiedzieć adieu skrywanemu poczuciu winy i zacząć oddychać pełną piersią!
Powyższy temat zrodził się z inspiracji płynącej od Kasi, za co serdecznie dziękuję, gdyż dzisiejszy dzień był dla mnie konfrontacją z moim "tajemnicami", które wyparłam. Zastukały, ba! Załomotały wręcz w drzwi mej duszy, by wyjść na wierzch. I bardzo dobrze! Zapraszam, nie taki diabeł straszny jak go malują :) Jeśli jeszcze jakaś się skrywa, niech wyjdzie na zewnątrz, coby "spód" był krystaliczny :)))
To tyle mego wirtualnego gadania :))
JA JOANNA WYBACZAM SOBIE CAŁKOWICIE
![]() |
| Obrazek z internetu |

Bardzo ważnego tematu dotknęłas Joasiu.
OdpowiedzUsuńZazwyczaj mówi się o przebaczeniu każdemu, nawet wrogom.
Ja raczej nie mam problemu z przebaczeniem osobom, które mnie skrzywdziły. Może nie natychmiast, ale prędzej czy później przychodzi taki moment, że wiem, że przebaczyłam.
Natomiast zawsze dużo bardziej martwi mnie problem, że ja kogos skrzywdziłam. To lubi do mnie wracać. A czasu nie można cofnąć, żeby naprawić.
Krysiu, mam, a raczej miałam to samo. Wydaje mi się, że podświadomie blokujemy takimi wyrzutami sumienia szczęście i płynącą do nas obfitość. Po refleksji warto to chyba "puścić". Przeprosić siebie, innych i wybaczyć :)) Mnie jak zwykle pomaga pisanie i robienie intuicyjnych wizualizacji :) Pozdrawiam ciepło :)
Usuń