Ekscytacja. Temat ten towarzyszy mi od kilku dni. Przyszedł z wykładów Bashara i rozgościł się w mych progach, a właściwie wnętrzu. I bardzo dobrze! A jakże, zapraszam na wieki :) Ekscytacjo trwaj i mnie nie opuszczaj. No, ale tak naprawdę to ja decyduję o tym, czy jest, choć nie zawsze było to dla mnie tak oczywiste.
O ekscytacji było już wiele. I w "Sekrecie" i w innych książkach związanych z tematem "przyciągania" do życia tego, co najlepsze. Jednak nigdzie nie trafiłam na podpowiedź, sugestię, jak ją w sobie rozniecić, bądź jak utrzymać? Być może "przeoczyłam" ten wątek, a być może w tamtym momencie nie było to dla mnie istotne.
Informacja o ekscytacji wróciła niczym bumerang. Wpadłam z nią w objęcia po raz wtóry i znów pojawiło się to samo pytanie: no kurczę, wszystko git, ale jak ją podsycać? Wszechświat odpowiedział dnia następnego :))) Przemówił do mnie z netu, hieh :) Okazuję się, że rodzimy się z ekscytacją i do pewnego wieku mamy ją w każdym momencie, bo najprościej rzecz ujmując EKSCYTUJEMY SIĘ Z TEGO, ŻE ŻYJEMY. Proste, nie? Z czasem uczymy się ekscytować z czegoś: z podróży, nowego fatałaszka, nowego nabytku, etc. To właśnie wówczas ekscytacja pojawia się od czasu do czasu. Warunkujemy pojawienie się jej od czynników zewnętrznych.
Wyrzućmy więc to przekonanie do kosza! Jak? Wystarczy dać sobie na to pozwolenie! Napisz, wypowiedz głośno, nagraj się na dyktafon, masz wiele opcji do wyboru! Najważniejsze jest, by sobie pozwolić na zmianę przekonania odnośnie ekscytacji.
JA JOANNA POZWALAM SOBIE EKSCYTOWAĆ SIĘ TYM, ŻE ŻYJĘ, KAŻDEGO DNIA, W KAŻDYM MOMENCIE, W KAŻDEJ SEKUNDZIE!
Moje przekonanie już zmienione :))) Życzę cudownej ekscytacji :)
Yoasia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz