piątek, 15 listopada 2013

Poranne harce :))

Budzę się i jeszcze nie wiem jak jest. Jest git i tryskam humorem, czy raczej odwrotnie? I jak to zwykle bywa wszystko zależy ode mnie! :)

Pierwsze słowa, które wypływają ze mnie po przebudzeniu to śpiew. Śpiewam do się starą kościelną pieśń pt "Oto jest dzień". Nie to, żebym była nadmiernie "ukatolicyzmowana". Słowa owej piosneczki wzbudzają we mnie wdzięczność za nowy dzionek. A kiedy słyszę swój własny głos i coraz wyższe intonowanie, jest radość :))) Niezły ubaw ma mój mąż, podczas wolnych weekendów, słysząc moje poranne arie. Są zabawne.

Potem wyskakuję z łóżka, włączam kompa i jakąś taneczną nutę. Jest to zazwyczaj jedna piosenka, przy której harcuję i kontynuuję swój śpiew :)) Taka rozgrzewka ma moc 4 kaw :)) Jeśli ktoś jeszcze nie próbował - polecam :)

Kultywowanie owego rytuału ma podwójną siłę, kiedy uczestniczy w nim duet. Przynajmniej raz w roku bywam u swojej Przyjaciółki Małgośki w Londasie. Przed moim przyjazdem Gośka uprzedza współlokatorów (którzy często się zmieniają), że mogą dobiegać ich dziwne odgłosy. Odgłosy te, to nic innego jak nasze wspólne śpiewy, tańce, klaskanie i śmiech do rozpuku. Improwizujemy na maksa i to jest boskie! :))

A oto piosneczka, przy której od ładnych paru miechów tańcuję o poranku:

Domowe melodie

Miłego, tryskającego radością dnia!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz