Być kobietą, być kobietą! :) Wiecie co? Zawsze cieszyłam się z tego, że jestem babeczką. Mimo, że męska część społeczeństwa (czasem nawet damska) wyliczała o ile łatwiej jest być chłopcem. Że nie trzeba się martwić, że ubrania tańsze, że nie ma okresu, że nie trzeba rodzić, etc.
Ja lubię być kobietą! :) Choć rzecz jasna nie zawsze tak było. Pamiętam czas, kiedy nie podobało mi się w sobie nic. Nawet kolor oczu chciałam mieć inny, hieh. Szczęściem przeszłość to zamierzchła.
No, ale nie będę rozwodziła się nad tym jak pokochać swą kobiecość, choć temat to ważny. Chciałabym trochę o fatałaszkach, szukaniu stylu tudzież makijażach :)) A co! Przecie to też ważne. Może nie dla każdego, ale dla mnie owszem. Lubię czuć się dobrze w ubraniach. Dobrze: czytaj i wygodnie i kobieco.
Dziś przeglądam swą szafę i spostrzegam, że ubrania, które kupiłam w ubiegłym roku, nie odzwierciedlają tego, co mi w duszy gra. Mam może jeden "komplet", w którym czuję się sobą i zarazem atrakcyjnie. Reszta, to nie ja.
Stylów miałam wiele. Jako nastolatka nosiłam kolorowe sukienki, tuniki, chusty na głowie, glany itepe. Potem przyszedł okres na czarny, obcisły, "zdołowany" image. Następnie styl sportowy, ale zawsze przełamany czymś "z pazurem", a później hiper elegancki szpilkowo - miniówkowy lans :)))
A "tero" mam pragnienie na ciuchy, które mieszkają w mojej głowie. Czasem podpatrzę coś intrygującego w necie, ale najczęściej kreuję w wyobraźni. Są to miękkie tkaniny o pięknych barwach i krojach. Mam już nawet maszynę i postanawiam nauczyć się z niej korzystać.
Zauważyłam, że zmiana stylu idzie w parze ze zmianą wnętrza. Podczas noszenia się na elegancko, dbałam o każdy szczegół. Makijaż nienaganny, "torebusia" dopasowana do botków, płaszcz idealnie skrojony. Gdy rozpoczęłam intensywną pracę nad sobą, totalnie odrzuciłam perfekcyjny (w moim mniemaniu) wygląd. Nie to, żebym go negowała, ale poczułam, że nie jest ze mną kompatybilny. Tym zewnętrznym "perfekcjonizmem" nadrabiałam chyba swoje wewnętrzne nie odrobione lekcje.
Teraz gubię się nieco we własnej garderobie. Jestem w trakcie zmiany i jak wspomniałam zaczynam szycie dla się :)))
Bardzo podobają mi się ubrania z Insomnii. Myślę, że będę tworzyć coś w "ichniejszym" stylu.
Make up również się zmienił. Zawsze lubiłam bawić się w "wizażystkę". Uwielbiałam robić koleżankom sceniczny, bądź wieczorowy makijaż. Tak sobie myślę, że może nagram kilka filmików z prostymi "mejkapowymi" trikami?
No, ale nie będę rozwodziła się nad tym jak pokochać swą kobiecość, choć temat to ważny. Chciałabym trochę o fatałaszkach, szukaniu stylu tudzież makijażach :)) A co! Przecie to też ważne. Może nie dla każdego, ale dla mnie owszem. Lubię czuć się dobrze w ubraniach. Dobrze: czytaj i wygodnie i kobieco.
Dziś przeglądam swą szafę i spostrzegam, że ubrania, które kupiłam w ubiegłym roku, nie odzwierciedlają tego, co mi w duszy gra. Mam może jeden "komplet", w którym czuję się sobą i zarazem atrakcyjnie. Reszta, to nie ja.
Stylów miałam wiele. Jako nastolatka nosiłam kolorowe sukienki, tuniki, chusty na głowie, glany itepe. Potem przyszedł okres na czarny, obcisły, "zdołowany" image. Następnie styl sportowy, ale zawsze przełamany czymś "z pazurem", a później hiper elegancki szpilkowo - miniówkowy lans :)))
A "tero" mam pragnienie na ciuchy, które mieszkają w mojej głowie. Czasem podpatrzę coś intrygującego w necie, ale najczęściej kreuję w wyobraźni. Są to miękkie tkaniny o pięknych barwach i krojach. Mam już nawet maszynę i postanawiam nauczyć się z niej korzystać.
Zauważyłam, że zmiana stylu idzie w parze ze zmianą wnętrza. Podczas noszenia się na elegancko, dbałam o każdy szczegół. Makijaż nienaganny, "torebusia" dopasowana do botków, płaszcz idealnie skrojony. Gdy rozpoczęłam intensywną pracę nad sobą, totalnie odrzuciłam perfekcyjny (w moim mniemaniu) wygląd. Nie to, żebym go negowała, ale poczułam, że nie jest ze mną kompatybilny. Tym zewnętrznym "perfekcjonizmem" nadrabiałam chyba swoje wewnętrzne nie odrobione lekcje.
Teraz gubię się nieco we własnej garderobie. Jestem w trakcie zmiany i jak wspomniałam zaczynam szycie dla się :)))
Bardzo podobają mi się ubrania z Insomnii. Myślę, że będę tworzyć coś w "ichniejszym" stylu.
Make up również się zmienił. Zawsze lubiłam bawić się w "wizażystkę". Uwielbiałam robić koleżankom sceniczny, bądź wieczorowy makijaż. Tak sobie myślę, że może nagram kilka filmików z prostymi "mejkapowymi" trikami?
W necie co prawda wiele już takowych istnieje, ale są zazwyczaj nagrywane przez młode dziewczęta, a ja jestem już dojrzałą kobietą :))
Nic to, kończę ten temat zachęcając do odświeżenia swego stylu :)) Nie bójmy się zmian! :) Również tych zewnętrznych :)
JA JOANNA KOCHAM KOBIETĘ, KTÓRĄ JESTEM :)
John Lennon "Woman"
Wspieram Cie w tym , ze lubisz byc kobieta. Uwazam, ze wspaniale jest byc kobieta i juz, zakamarki kobiecej duszy sa baaardzo ciekawe
OdpowiedzUsuńPrawda? Myślę, że teraz nadszedł czas kobiet. Nie chodzi mi o emancypację, ni nic w tym stylu, ale zrównoważenie kobiecego pierwiastka na świecie :)) Pozdrawiam
Usuń